Reforma OFE – historia prawdziwa – dr Antoni Kolek oraz dr Marcin Wojewódka dla Wyborcza.biz

dr Marcin Wojewódka
dr Antoni Kolek

„Zabraliście OFE naszym dzieciom”. „Przez zmiany wprowadzone w 2014 roku Polacy stracili środki zgromadzone w OFE” – grzmiała niedawno uczestniczka spotkania z byłym premierem. Jak się okazuje, jej słowa to absolutna nieprawda. Warto wiedzieć i rozumieć, jak było i jest naprawdę. Po to ten tekst. Liczą się fakty, nie partyjna propaganda – piszą Antoni Kolek i Marcin Wojewódka z Instytutu Emerytalnego.

 

Na początku był chaos prawie zbankrutowanego systemu emerytalnego rodem z PRL. Wymagało to reformy, z której w latach 1998-99 między innymi wyłoniły się OFE. Były one dla dużej części Polaków obowiązkowe, ale dla części dobrowolne. Wraz z wprowadzeniem OFE pewną część składek emerytalnych do tej pory przekazywanych do ZUS zaczęto inwestować za pomocą prywatnych komercyjnych instytucji zarządzających.

Początkowo OFE inwestowały zarówno w akcje, jak też w obligacje emitowane przez państwo. Niestety, nie powiódł się plan szerszej prywatyzacji polskiej gospodarki, więc siłą rzeczy napływające składki zamieniano na akcje dopiero rozwijającej się warszawskiej giełdy oraz na coraz to nowe emisje obligacji. A wydatki na bieżące emerytury były coraz większe. Zaczynała narastać spirala, gdzie rząd musiał emitować obligacje i de facto dwa razy płacić za to samo.

Raz przyszłym emerytom, a drugi raz obligatariuszom członkom OFE. To nie było opłacalne dla skarbu państwa. Dlatego powstała konieczność zreformowania systemu OFE.

Na czym poleg(a)ła reforma OFE z 2014 roku

Reforma OFE przeprowadzona w 2014 roku przez rząd byłego premiera w uproszczeniu polegała na tym, że zmieniono politykę inwestycyjną otwartych funduszy emerytalnych, pozbawiając je możliwości inwestowania w obligacje skarbu państwa. W konsekwencji, zgodnie z uchwalonymi przepisami, w dniu 3 lutego 2014 roku OFE przekazały do ZUS aż 51,5 proc. posiadanych ówcześnie aktywów członków funduszy, właśnie w postaci obligacji skarbu państwa oraz Krajowego Funduszu Drogowego.

Wartość tych środków wynosiła ponad 153 mld zł, z czego ponad 134 mld zł były to obligacje skarbu państwa. Obligacje przekazane z OFE umorzono, a każdy z członków OFE otrzymał na swoje indywidualne subkonto w ZUS jako zapis równowartość 51,5 proc. swoich środków zgromadzonych dotychczas w OFE.

Innymi słowy, jeśli członek OFE posiadał w funduszu kwotę np. 5000 zł jako część obligacyjną swojego rachunku, to taka sama kwota została mu zapisana na jego subkoncie w ZUS. Oznacza to, że nic nie stracił, nic mu nie zabrano. A można wręcz argumentować, że przeciwnie. […]

Czytaj dalej […]