Główny Urząd Statystyczny (GUS) w maju br. opublikował w nowej, elektronicznej wersji najświeższe dane za 2025 rok w ramach cyklu „Polska w liczbach 2026”.
Coraz mniej dziwią nas cyklicznie publikowane statystyki potwierdzające starzenie polskiej populacji. To już nie jest trend, lecz rzeczywistość w jakiej żyjemy – epoka długowieczności. Czy indywidualnie, społecznie, instytucjonalnie, systemowo, regulacyjnie jesteśmy na nią gotowi?
Najświeższe statystyki, jakie przynosi nam GUS, potwierdzają dalszy spadek wskaźnika urodzeń (1,068 w 2025 r. vs 1,991 w 1990 r.), coraz dłuższe przeciętne trwanie życia (82,5 lat dla kobiet, 75,4 lat dla mężczyzn vs odpowiednio 75,2 lat – kobiety, 66,2 lata mężczyźni w 1990 r.), coraz wyższą średnia medianę wieku Polaków (43,8 lat w 2025 r. vs 35,4 lat w 2020 r.), no i pogłębiająca się depopulacja, a więc kurczenie się polskiego społeczeństwa (37,3 mln w 2025 vs 38,2 w 2020 r.).
Być może do jeszcze głębszej refleksji skłoni nas następująca relacja danych: udział osób w wieku przedprodukcyjnym (dzieci 0-17 lat) w systematycznie mniejszej populacji Polaków spadł z 24,4% w 2000 r. do 17,7% w 2025 r. podczas gdy udział osób w wieku poprodukcyjnym (dorośli w wieku uprawniającym do emerytury w Polsce tj. 60/65 lat) w 2025 roku wzrósł do 24,1% z 14,8% w 2000 r.. Jasne jest zatem, że spada i będzie spadał udział osób wchodzących na rynek pracy, a dynamicznie rośnie i będzie wzrastał udział osób starszych. Udział osób w wieku produkcyjnym (18-60/65 lat), a więc w większości tych którzy poprzez swoją aktywność zawodową zwiększają wartość polskiej gospodarki, zasilają bezpośrednio i pośrednio podatkami i składkami finanse publiczne, fundusz ubezpieczeń społecznych czy narodowy fundusz zdrowia – systematycznie spada i będzie spadał.
Warto doceniać i cieszyć się tym, że żyjemy w epoce długowieczności – co oznacza dłuższe życie i coraz dłuższe także w zdrowiu, nowe style życia, możliwość dłuższej aktywności społecznej i zawodowej. Sporo na temat szansy, przed jaką stoi Polska, piszę wraz z dr Agnieszką Labus, architektą długowieczności, prezeską Fundacji Laboratorium Architektury 60+ oraz Małgorzatą Miś, prawniczką, prezeską Stowarzyszenia Ochrony Konsumentów Aquila w „Manifeście Polskiej Długowieczności”.
Co jednak, jeżeli tej szansy jaką daje nam długowieczność nie wykorzystamy?
Wspomniane dane demograficzne wyraźnie wpływają na rynek pracy. Spadająca podaż na rynku pracy – a więc rosnący „odpływ” osób na świadczenia emerytalne i malejący „dopływ” młodych osób wchodzących na rynek pracy to naturalny efekt zmian demograficznych, o których większość z nas już wie i widzi na co dzień.
Wracam zatem do pytania czy indywidualnie, społecznie, instytucjonalnie, systemowo, regulacyjnie jesteśmy na gotowi na długowieczność? Pytanie bardzo szerokie – dotyczy bowiem dosłownie wszystkich obszarów naszego życia – bezpieczeństwa zdrowotnego, finansowego, konsumenckiego, architektury i przestrzeni, etc. O tym piszemy szerzej we wspomniany „Manifeście Polskiej Długowieczności”. Teraz przywołam dwa aspekty – bezpieczeństwo finansowe Polaków i polski system emerytalny.
Czy obecny wiek emerytalny w Polsce jest bezpieczny, sprawiedliwy, adekwatny do obecnej rzeczywistości i możliwości Polaków?
Nie. Obecny system pozwala na opuszczenie rynku pracy przez rzeszę Polaków, zdolnych do dalszej pracy, dzielenia się swoją wiedzą, kompetencjami, doświadczeniem i wsparciem rozwoju wielopokoleniowego rynku pracy w Polsce. To strata ogromnego potencjału, a jednocześnie przyzwolenie na wycofanie się z rynku i życia zawodowego, często także społecznego dynamicznie rosnącej grupy dojrzałych Polaków. Czy rzeczywiście powinien nas uspokajać systematyczny rosnący udział pracujących emerytów? Na przestrzeni ostatnich lat faktycznie ich liczba rośnie. Jednak, warto zwrócić uwagę, że równolegle rośnie całkowita liczba świadczeniobiorców korzystających z emerytury. Zatem sam odsetek zatrudnionych emerytów nie oddaje pełnej rzeczywistości. Ponadto, ciągle zdecydowanie rzadziej osoby uprawnione do emerytury decydują się na kontynuowanie pracy bez pobierania świadczenia. Dlaczego tak się dzieje? Oprócz siły dziedziczonych przyzwyczajeń, być może także specyfiki określonych zawodów, zbyt mało mówimy o tym, jak dłuższa aktywność wpływa na wzrost wartości przyszłego świadczenia emerytalnego (np. poprzez powiększanie i waloryzację kapitału emerytalnego i statystyczne zmniejszenie liczby lat pobierania świadczenia). Być może także polski rynek pracy nie potrafi zarządzić zmianą w zakresie rekrutacji i rozwoju dojrzałych pracowników?
Może warto zastosować – jak najszybciej – dobrą i skuteczną praktykę z systemu szwedzkiego? „Pomarańczowy list” (orange kuvertet) to przykład skutecznej komunikacji emerytalnej, zwiększający świadomość finansową i zachęcający do dłuższej aktywności zawodowej. Każdy pracujący Szwed otrzymuje co roku personalizowaną informację o stanie swojej przyszłej emerytury – jej prognozę, pokazanie jak wiek przejścia na emeryturę wpływa na wysokość świadczenia, „ile daje” dodatkowy rok pracy, przypomnienie o konieczności planowania finansowego, etc.
Szkoda, że częściej mówimy w Polsce o emeryturach stażowych, ba obniżeniu wieku emerytalnego, zamiast szukać konstruktywnych rozwiązań powszechnie tłumacząc i ucząc każdego z nas dlaczego zmiana paradygmatu myślenia o emeryturze dziś jest nam wszystkim niezbędna dla naszego indywidualnego i społecznego dobra.
Kolejny temat tak ważny w epoce długowieczności to planowanie naszego długoterminowego bezpieczeństwa finansowego. Jak się przyjrzeć bliżej, być może widać światełko w tunelu. Wartość oszczędności gospodarstwach domowych z roku na rok rośnie. Na koniec I kwartału 2026 r. wartość aktywów finansowych netto przekroczyły 3 biliony złotych. Niestety, gross z nich jest w ulokowanych w depozytach i trzymanych w gotówce.
Z dostępnych badań wynika, że co piąty Polak nie posiada żadnych oszczędności, mamy ciągle dość niską skłonność do oszczędzania, a jeszcze mniejszą do inwestowania. Badania także pokazują ciągle dość niską świadomość emerytalną nawet wśród 40-to latków.
70% ocenia swoją wiedzę finansową jako co najmniej przeciętną, jednak faktycznie niewielka część badanych posiada wiedzę podstawową. Wg badań ponad połowa Polaków nie podejmuje celowych działań, by lepiej rozumieć finanse, przyswajając informacje raczej przy okazji niż systematycznie.
Największą barierą w planowaniu i budowaniu długoterminowego bezpieczeństwa finansowego nie jest wyłącznie brak pieniędzy lecz brak wiedzy. Ponadto, także strach przed stratą czy awersja do ryzyka inwestycyjnego. Obawy Polaków krąża przede wszystkim wokół psychologii decyzji i niewystarczającej wiedzy.
Wracamy zatem do konieczności skutecznej edukacji finansowej w Polsce. Tu jest ogrom pracy do wykonania zarówno wśród dzieci i młodzieży jak i nas dorosłych.
Agnieszka Jaworska- Martycz
Instytut Emerytalny


