mec. Adrian Prusik dla Rzeczpospolitej: OFE. Stracimy gdy Morawiecki oddał, a nie Tusk zabrał

Paradoks OFE polega na tym, że na demontażu drugiego filara emerytalnego stracimy nie wtedy gdy Tusk zabrał, lecz gdy Morawiecki oddał.

 

mec. Adrian Prusik

Teza wydaje się prowokacyjna. W 2014 roku rząd Donalda Tuska zabrał przecież ponad połowę aktywów otwartych funduszy emerytalnych. Każdy uczestnik OFE stracił w tamtym czasie 51,5 proc. wartości swojego rachunku w otwartym funduszu emerytalnym. Istotną różnicą jest jednak to jakie aktywa OFE wtedy zostały „znacjonalizowane” i co obywatelom zaoferowano w zamian. Dzisiaj tego manewru nie da się powtórzyć, a żeby uszczknąć coś dla Skarbu Państwa trzeba zabrać obywatelom.

Krótka historia demontażu OFE

Proces rozbioru otwartych funduszy emerytalnych zaczyna się w 2014 roku. Rząd Donalda Tuska dokonuje przeniesienia ponad połowy aktywów z majątku otwartych funduszy emerytalnych. Takie działanie słusznie wywołało kontrowersje społeczne i wątpliwości prawne. Te drugie ostatecznie przeciął wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a dla wielu wyrok TK jest jednym ze źródeł późniejszego kryzysu praworządności.

Od strony ekonomicznej jednakże zmiana była czystą sztuczką księgową, w której korzyści odniósł Skarb Państwa, przy tym nie odbyło się to kosztem obywateli. „Nacjonalizacja” OFE dotyczyła tzw. dłużnej części aktywów funduszy emerytalnych, który w zdecydowanej większości składały się z obligacji Skarbu Państwa. Rząd Donalda Tuska zabrał zatem z OFE swój własny dług, który za pośrednictwem funduszy emerytalnych miał wobec przyszłych emerytów.

Z perspektywy klientów OFE zmiana – gdyby patrzeć z szerszej perspektywy – nie niosła diametralnych konsekwencji. Owszem, naszej rachunki w OFE zmniejszyły się o 51,5 proc.. W zamian jednak równowartość tej kwoty została zaewidencjonowana na specjalnym subkoncie w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Przeciętny Kowalski, którego rachunek OFE stopniał o 10.000 zł tę kwotę mógł zatem odnaleźć na subkoncie ZUS. […]

Czytaj dalej […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *